Rambler "Kumpel" Andrzej i Marcin Janosz |
Po zakupie jachtu w listopadzie 2005 r. a w zasadzie wraku przeznaczonego do spalenia, i przetransportowaniu go
do siebie zaczęliśmy się zastanawiać od czego zacząć....
Po długich przemyśleniach zacząłem uzupełniać pokrycie brakujących elementów kadłuba
(fot. 34-43),
Wygnite burty zajeły mi sporo czasu aby nadać jej odpowiednia linie oraz zachowac odpowiednia symetrię, nie obyło się również bez wymiany wygnitych wręg podtrzymujących pokład,
Widac skręcone sciskami 2 warstwy listew burtowych przywiezione prosto z tartaku (mokre) po przetarciu, które to zostały wygięte na kadłubie w odpowiednim kształcie pozostawione aż do całkowitego wyschnięcia, po około 3 miesiącach zostały one poddane obróbce i sklejone razem z sobą by nie uległy odkształceniu Po przygotowaniu kadłuba do lakierowania i położeniu 4 warstw lakieru poliuretanowego przystąpiłem do wykonania wózka na którym można by usadzić łódz i bez problemowo wyjechać z pomieszczenia na zewnątrz ( fot. 12)
Dziobnica jachtu była wykonana z mahoniu, więc postanowiłem ją oczyścic z starych warst lakieru, i pomalować lakierem bezbarwnym,
Łódź robię dla siebie i dla rodziny więc postanowiłem zrobić ja solidnie zachowując przy tym maksimum piękna na którą ze względu na wygląd i charakter zasługuje. Denniki wzdłużne oraz stępka mimo biegu czasu była w bardzo dobrym stanie więc po uzupełnieniu braków w drewnie i wypełnieniu żywicą wątpliwych miejsc zacząłem konserwować wnętrze. Co do falszkilu zrobiłem go według mojego uznania kierując się istaniejącą płetwą mieczową i dwowa klocami stalowymi miedzy którymi pracuje miecz uchylny.
Ze względu na to iż pokład był połatany z kawałków sklejki wodoodpornej różnych kolorów a nie miała sensu wymiana całego pokładu, postanowiłem położyc pokład z klepek teakowych po przeanalizowaniu kosztów stwierdziłem że ma to sens, mimo drogiego drewna, klejów, uszczelniaczy, oraz fugi, konserwacja pokładu ogranicza się tylko to sezonowego przetarcia pokładu olejkiem do drewna teakowego.
Efekt jest jak sami wydzicie (a przynajmniej ja jestem zadowolony i usatysfakcjonowany :)
Co do suwklapy była z zniszczonej sklejki sosnowej,więc postanowiłem obłożyc ją drewnem mahoniowym oraz pogrubić czoło by harmonizowała z sztorcklapą.
I malowanie...
Pozostało mi do wykonania omasztowanie, na które nie posiadam dokumentacji a istniejący drewniany maszt nie pochodzi z tego typu łodzi ponieważ jest o około 1 m za długi, za to jest solidny sklejony z 8 części. Jeżeli jest ktoś w stanie pomóc mi poprzez przesłanie planów Ramblera, lub przez udzielenie mi informacji o np. mocowaniu wysokości bomu od stopy masztu, mam oczywiście o wiele więcej pytań, jak również chetnie odpowiem na jakiekolwiek pytania skierowane do mnie. Kontakt z mną przez e-mail syna sciroccogt@vp.pl |